Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chemia i receptury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chemia i receptury. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lutego 2017

OSŁABIACZ FARMERA. Co i jak.

Taki oto fragment Wikipedii:

"Najpopularniejszym osłabiaczem jest osłabiacz Farmera, który charakteryzuje się równomiernym rozjaśnianiem obrazu zarówno w światłach (małe ziarna), jak i w cieniach (duże ziarna). Utleniaczem jest w nim żelazicyjanek potasu K3Fe(CN)6, a rozpuszczalnikiem tiosiarczan sodu Na2S2O3.

Roztwór A
tiosiarczan sodu krystaliczny – 100g
woda do objętości 500 cm³
Roztwór B
żelazicyjanek potasu – 10g
woda do objętości 500 cm³





Przed użyciem należy zmieszać oba roztwory z wodą, od proporcji będzie zależała intensywność działania osłabiacza. Do 160 cm³ roztworu A musimy dodać 24 cm³ roztworu B by osłabiacz działał łagodnie, 48 cm³ by działał normalnie i 72 cm³ by działał intensywnie, w każdym z tych przypadków musimy uzupełnić powstały roztwór 100 cm³ wody. Otrzymany roztwór jest bardzo nietrwały, z tego powodu należy go użyć zaraz po sporządzeniu. Osłabiacz ten może powodować powstawanie żółtego zabarwienia w jasnych partiach osłabionego materiału."

Wikipedia - czyli błąd na błędzie. Nie chcę roztrząsać rozcieńczeń, ale dopełnić 160 cm3 do 100 cm3 to już przesada, a żółte zabarwienie w jasnych partiach - to już idiotyzm wyższego rzędu.
Bo trzeba po osłabieniu materiał DOKŁADNIE wypłukać.

Teraz coś z Internetu...

Roztwór A

Woda przegotowana                 100ml
Żelazo (!)cyjanek potasowy       2g

Roztwór B

Woda przegotowana                 100ml
Tiosiarczan sodu                       20g

Mieszanie 1+1. I tyle.

Teraz takie coś...

Roztwór odbielający I

Żelazicyjanek potasowy – 20 g
Woda – dopełnić do 100 ml

Roztwór utrwalający II

Tiosiarczan sodowy – 200 g
Woda – dopełnić do 1000 ml

Jak używać - ani słowa.


I takie...

Roztwór A
Żelazicyjanek potasu 2 g
Woda do 100 ml

Roztwór B
Tiosiarczan sodowy 20 g
Woda do 100 ml

I też ani nic jak to rozgryżć. Porażka.

MOŻNA BY TEN STAN RZECZY IGNOROWAĆ. ALE TE RECEPTY PODAJĄ CZASAMI FACHOWCY PROWADZĄCY KURSY! SĄ NA STRONACH FIRM SZKOLĄCYCH FOTOGRAFÓW.
 A MOŻE "FOTOGRAFÓW'? Nadużycie? Przesada? - chyba jednak nie.

Wszystkie powyższe receptury działają oczywiście, bo dlaczego by nie miały działać. Tylko, że są niepewne. Bo ja nie spotkałem aż takiej różnorodności niepewności w przepisach (to tylko marna i niewielka część). Bo pewnych i dobrych przepisów jest sporo i te dopiero są różnorodne!
Niektóre przepisy/recepty  podają strony z recepturarzami, fora internetowe, strony FOTOGRAFÓW ZAWODOWYCH I KURSÓW (ale pisząc przy tym, że to niepewny w działaniu i kapryśny osłabiacz).

Te receptury nie są godne zaufania, niestety.
Podaję je dlatego, że oczywiście można je wypróbować (jak najbardziej!), nikt nie zabrania.


 Tyle Wikipedia i ogólny Internet.

 Teraz ja dodam coś od siebie: RZECZY PEWNE I SPRAWDZONE.

AGFA Rezepte z 1957 roku:

Nach Farmer Agfa - Abschwacher (tylko w paczkach-recepty brak)
Dlatego nic pewnego powiedzieć nie można, chyba tylko tyle, że Agfa przewidziała aż trzy zastosowania dla tego asortymentu.

Recepta Agfy (Agfa 700) wygląda tak:

Roztwór A

Tiosiarczan sodu 150 g
Tiomocznik           12 g
Woda do 1 litra

Roztwór B

Żelazicyjanek potasu  20 g
Woda do 1 litra

Bezpośrednio przed użyciem mieszać A+B, w zależności od potrzeb. Ciekawe.
A ciekawe dla tego, że trzeba było proporcje dobrać doświadczalnie.

ale już recepta A 700a

Roztwór A

Tiosiarczan sodu 150 g
Tiomocznik           12 g
Woda do 1 litra

Roztwór B

Żelazicyjanek potasu  50 g
Woda do 1 litra

jest bardziej kategoryczna i zasadnicza: Proszę bardzo - uwaga:

szybkie i energiczne działanie: 1 część A plus 1 część B
normalne działanie: 1 część A plus 1 część B plus 2 części wody
długotrwałe i łagodne działanie: 1 część A plus 1 część B plus 4 części wody.

A na przykład ORWO wcale nie handlował osłabiaczem Farmera. Też ciekawe.
Ale podawał recepturę 700a jako ORWO 700a. Rozcieńczenia jak wyżej.

Teraz AGFA na Amerykę i Anglię.
(i tutaj zaczynają się naprawdę ciekawe rzeczy)

Roztwór A
Tiosiarczan sodu               240 gram
Woda do 1 litra

RoztwórB
Żelazicyjanek potasu        19 gram
Woda do 1 litra.

Rozcieńczenia:
1 część A plus 1 część B plus... od 1 do 32 części wody! Ciekawe...

W anglosaskiej literaturze osłabiacz występuje też jako przepis jednoroztworowy:

Żelazicyjanek potasu       100 gram
Woda (Destylowana) do  1 litra

Używa się tego podczas wywoływania i dodaje do utrwalacza (po wyklarowaniu się negatywu i kontroli). Dodaje się kroplomierzem i cały czas kontroluje efekt. Roztwór przechowuje się w ciemności.

Jeśli chcemy przygotować osłabiacz tradycyjnie (czyli dwa roztwory), to jako drugi roztwór używamy tzw. naturalnego utrwalacza, czyli 250 gram tiosiarczanu sodu na litr wody.
Postępowanie jest takie: 1 część pierwszego roztworu 1 część roztworu utrwalacza i od 1 do 8 części wody (w zależności od tego jakiej intensywności działania potrzebujemy). Mieszaninę (jak w każdym przypadku) uzupełniamy do 1 litra.

Drugie anglosaskie podejście, tym razem Australia

Roztwór A:
Tiosiarczan sodu      25 gram
Woda do 250 ml

Roztwór B
Żelazicyjanek potasu   12,5 gram
Woda do 125 ml

Postępowanie:
Bierzemy 100 ml wody do tego dajemy 100 ml roztworu A i 6 ml roztworu B. Mieszamy.
Roztwór B możemy dodawać w większej ilości, wtedy działanie jest energiczniejsze.
Tak przygotowany osłabiacz służy do osłabiania negatywu pędzlem we fragmentach.
Do koreksów dopełniamy do 500 ml lub więcej (w zależności od potrzeby).

KODAK, podaje, że produkuje zestaw na 987 ml. I tyle. Ale za to w latach 40 tych...
Proszę bardzo, aż dwie receptury.

Pierwsza KODAK R-4a: Do prześwietlonych negatywów.

Roztwór A:
Żelazicyjanek potasu          75 gram
Woda do 1 litra

Roztwór B:
Tiosiarczan sodu                 240 gram
Woda do 1 litra

Postępowanie:
! część roztworu A plus 4 części roztworu B plus 27 części wody.

Druga KODAK R-4b: Osłabiacz proporcjonalny.

Roztwór A:
Żelazicyjanek potasu        7,5 gram
Woda do 1 litra

Roztwór B:
Tiosiarczan sodu               200 gram
Woda do 1 litra

Postępowanie:
Umieścić osłabiany negatyw w roztworze A i agitować (mieszać) od 1 minuty do 4 minut w zależności od rezultatu jaki chcemy uzyskać (temperatura roztworu nie mniejsza niż 18oC i nie większa niż 21oC). Po tym przenosimy bez płukania do roztworu B na 5 minut.
Aby usunąć zadymienie dajemy 1 część roztworu A i 1 część wody (czyli A rozcieńczamy dwukrotnie), dalsze postępowanie jak wyżej.

I śmieszna sprawa - u anglosasów to w zasadzie tyle, plus oczywiście receptury wyżej wymienione.

A jaki wkład w "rozwój" osłabiacza Farmera mają na przykład Rosjanie?
Po pierwsze nie nazywa się on osłabiaczem Farmera (angielskie nazwy czas jakiś nie przechodziły przez radziecką cenzurę), i nie ma klasycznych proporcji, przepis radziecki jest cytowany przez wszystkie powojenne "demoludowe" podręczniki jako jedyny właściwy. Choć kapryśny.

Oto on: "Recept osłabitelja" ;-)

Roztwór A:

Woda destylowana     100 ml
Tiosiarczan sodu        10 gram

Roztwór B:

Woda destylowana     100 ml
Żelazicyjanek potasu 10 gram

Postępowanie:
Bierzemy 100 ml pierwszego roztworu (czyli całość?) i 8 ml drugiego. I co?
Radziecka literatura milczy.
Według innych radzieckich materiałów, jest to recepta "pod pędzel", do osłabiania fragmentów negatywów dużych formatów. Do osłabiania w tankach i koreksach w Rosji używano innych osłabiaczy. O nich też kiedyś napiszę, bo są dobre.

Teraz recepta druga.

Roztwór A:
Woda    100 ml
Żelazicyjanek potasu   1 gram

Roztwór B:
Tiosiarczan sodu bezw    15 gram
Woda    100ml

Recepta pod pędzel.
Postępowanie: 100 ml wody plus 10 ml roztworu A plus 10 ml roztworu B plus 80 ml wody 20oC.
Ciekawe.

I recepta trzecia:

Roztwór A:
Woda      100 ml
Żelazicyjanek potasu   2,5 gram

Roztwór B:
Tiosiarczan sodu bezw   15 gram
Woda     100 ml

Postępowanie: 1 część roztworu A plus 1 część roztworu B plus 8 części wody.
Do pracy z negatywem w kuwecie.

Tyle ludzie radzieccy.

A jaka jest ORYGINALNA recepta Farmera?

Została zapisana w ten ciekawy sposób.

100 cc Tiosiarczanu sodu bezw. 1 do 4 plus 5-10 cc Żelazicyjanku Potasu 1 do 10.

Interpretujcie sobie jak chcecie. Używanie połączone z próbami i doświadczeniem.
Zapis z XIX wieku.

W temacie Farmera NA RAZIE tyle. Pamiętajcie, po każdym osłabieniu wypłukać negatyw, umieścić na dwie - trzy minuty w świeżym utrwalaczu i dokładnie po wszystkim wypłukać raz jeszcze. Wody do rozcieńczania najlepiej używać destylowanej.

A NA RAZIE, bo jest trochę o osłabiaczu Farmera troszeczkę w polskiej literaturze przedwojennej.

Miłej pracy z osłabiaczem Farmera...

I jeszcze jedno - na forum AT się tego nie dowiecie. Taka sprawa.









poniedziałek, 16 stycznia 2017

J. FRANASZEK Warszawa. Przedwojenna/wojenna ulotka. PRZEPISY!

Rewelacja, bo trafiła do mojej kolekcji ulotek całkowicie przypadkowo. Służyła jako zakładka w książeczce z 1933 roku, książeczce o fotografii.


Ciekawostką niewątpliwą są receptury na wywoływacze. Dziś z powodzeniem można stosować je do materiałów typu Retro. 

I jeszcze jedna sprawa, w miejscu fabryki Franaszka powstał powojenny "FOTON", czyli jakby łączy się z aktualnym projektem Fotopan FF.

czwartek, 4 sierpnia 2016

Utrwalanie i płukanie. Prosta sprawa.

Przepisy na utrwalacze z "Zielonego Fotonu", a także kąpiele przerywające.



Zasada jest taka, że płukać należy mniej więcej trzy razy tyle ile trwało wywoływanie, dłużej nie ma sensu. Krócej płucze się negatywy na błonach cienkowarstwowych i papiery na podłożu RC.

Żeby ładnie zakończyć temat, opis Fotonu z powyższego Poradnika. Opis dość wyczerpujący i uzupełniający moją pisaninę.













I to by było wyczerpanie tematu na początek. Należy teraz spodziewać się co jakiś czas receptur fotograficznych i ciekawostek z nimi związanych. I oczywiście przykładów.
W powyższym tekście występują opisy procesów o których tutaj nie pisałem, ale to dla ciekawych - ciekawe. I nie powinno drażnić. (mam nadzieję)

piątek, 29 lipca 2016

Wywoływanie. Dokładnie tak.

Wywoływanie tradycyjne, oczywiście. I chciałbym się tu skupić na przygotowaniu i ledwie paru tradycyjnych recepturach - bez fenidonu. Tyle na smartfonie, reszta już na jednostce obliczeniowej.

Co trzeba mieć, by wywoływać samodzielnie? Po pierwsze waga laboratoryjna, precyzyjna i odważniki. Moja jest szalkowa, ale równie dobrze może być elektroniczna - jubilerska, o czułości od 1/10 grama. Zlewka duża (1 litr) i ze dwie małe (0,5 litra). Łyżki do odmierzania i nabierania chemii, odrębna łopatka do mieszania roztworu.



W tym wypadku jest to stara radziecka waga szkolna i odważniki do niej.

Dalej potrzebna będzie chemia. Oczywiście. Ja korzystam z przepisów dość starych (przed 1946 rokiem), dlatego z reduktorów mam hydrochinon i metol. Potrzebne są jeszcze inne odczynniki, według używanych receptur. Minimalne ilości każdego z nich to: reduktory po 50 gram, konserwująca substancja 250 gram inne po 25 gram. Wystarczy to na cztery porcje po 1 litrze wywoływacza w normalnej wersji, lub kilkadziesiąt w wersji "oszczędnościowej" (np. wywoływacz Jardie'go).



Widzimy tu metol, hydrochinon, żelazicyjanek (do osłabiacza).
Wiadomo, że do przygotowania utrwalacza też potrzebne są odczynniki. Ale tych nie będę fotografował. Butelki są identyczne.

Wszystko razem powinno wyglądać mniej więcej tak:


Mamy wagę, odczynniki, czym i gdzie zamieszać. Potrzebna woda. Może być wodociągowa, ale koniecznie przegotowana (i to gotowana jakieś pięć minut). Do wywoływaczy "oszczędnościowych" woda musi być destylowana, odmineralizowana. Chemię rozpuszczamy w wodzie o temperaturze 35/40oC w 3/4 ilości przewidzianej w recepturze. Składniki rozpuszczamy w kolejności takiej jak w recepcie, następny dopiero wtedy gdy poprzedni jest dokładnie rozpuszczony. Chemii odmierzamy dokładnie tyle ile jest w przepisie. Trzeba odróżniać postaci uwodnione i bezwodne składników, to bardzo ważne! Wywoływacz filtrujemy przez lejek zaopatrzony w sączek z waty (wystarczy wcisnąć kulkę waty w rurkę lejka).


Jeśli przechowujemy wywoływacz w ciemnej szafce, butelki mogą być ze szkła białego lub plastyku bezbarwnego. Butelki powinny być różne w kształcie od butelek przeznaczonych do "spożywki".
To ważne, bo łatwo się pomylić (np. utrwalacz z octem, lub roztwór żelazicyjanku z żółtą oranżadą).
Jeśli przygotowujemy wywoływacz w postaci koncentratu (metolal lub kodalon), najlepiej rozlać go w małe buteleczki 100 ml z ciemnego szkła. Tak samo szkło ciemne (oranżowe lub zielone) potrzebne jest gdy wywoływacz stoi na półeczce w ciemni. Butelki powinny być wypełnione pod korek.

> TRUCIZNY powinny być oznaczone nalepką, tak by można było je rozpoznać od razu!<


Chemia fotograficzna występuje też w mało kłopotliwej (ale w sumie droższej) wersji konfekcjonowanej fabrycznie. Tu należy postępować z zaleceniami producenta zamieszczonymi na opakowaniu lub w ulotce załączonej do zestawu. Poniżej opakowanie do chemii "kolorowej" z byłego ZSRR.


Takie są ogólne zasady co do przygotowania roztworów, oczywiście należy dokładnie myć wszystko po pracy, bo wyschnięte plamy przeobrażają się natychmiast w agresywny dla materiałów światłoczułych i człowieka kurz. Po prostu trzeba robić czysto. I bez plam. Gdy mamy te wszystkie rzeczy, mamy pewność, że umieszamy sobie dokładnie to czego potrzebujemy.

Gdzie kupić chemię? Najlepiej w firmach specjalizujących się w obrocie odczynnikami, lub w Allegro, lub gdzieś przez internet... Bo ja wiem? Trzeba pytać, rozglądać się. Takie czasy.
W następnym poście będą przepisy na wywoływacze, utrwalacze i kąpiele osłabiające, osłabiająco - klarujące. I będą też takie, które nie walą po kieszeni. Dziś to ważne, bo chemii coraz mniej.

W zielonym poradniku Fotonu z Warszawy wszystko jest dokładnie opisane we wstępie, podane są receptury. Oto link do mojego postu na ten temat:    Zielony Poradnik Fotonu






niedziela, 15 września 2013

Jeszcze PARACETAMOL i kasetki do Minolty 16

Wymieszałem stężony wywoływacz poligraficzny z przygotowanym wcześniej paracetamolem. Do tego roztworu zadałem metol rozłożony wodorotlenkiem sodu. Wytrąciły się osady, - jakie? Nie wiem. Ale wywoływacz stał się klarowny jak dobre wino. A czarny był jak smoła!
W tym wywoływaczu wywoływałem już negatywy, ale nieciekawe, nie nadają się do bloga. Kiepskie tematy. Wyszły fajnie, nawet miniaturowe z Kieva 30. Pewnie coś dam za jakiś czas, ale przygotuję się porządnie.

Sprawa druga (w łączności z Kievem właśnie), postaram się zamieścić opis przeróbki kasetek od Kiewów
"szpiegowskich" tak by pasowały do Minolty 16 i tym podobnych aparatów (Yashica na przykład). Kasetek oryginalnych nie widziałem właściwie nigdy, te od kieva zdarzają się co jakiś czas.
Do następnego...

niedziela, 18 sierpnia 2013

A "propo" Paracetamolu...

Teraz Paracetamolowy wywoływacz jest mieszany z hydrochinonowym, stężonym wywoływaczem graficznym - plus bromek potasowy. Rozcieńczenie 40ml na 1 litr wody i plus minus 10-15 minut wywoływania z okresowym obracaniem szpuli - co dwie minuty 30 sekund. Nawet fajnie działa.
Polecam. Ale bez gwarancji - trzeba samemu sprawdzić wszystko - i dobrać odpowiednio dla siebie!

piątek, 5 lipca 2013

PARACETAMOL 2

Oto kilka zdjęć  na Agfie PANKINE K z 1962 roku. Przewołane, prześwietlone. Ale są.
Wywoływacz, po kilku dniach od przyrządzenia,  przestał być oleistą cieczą - wypełniacze z tabletek wytrąciły się w postaci fusów. Fusy te w trakcie wywoływania powodują ciemniejsze (gęstsze) miejsca na negatywach, szczególnie widoczne w światłach. Wywoływacz po użyciu przefiltrowałem. Rozcieńczenie takie jak dla rodinalu - 1:40, czas wywoływania 9-15 minut. A dla tego wywoływacza musi być krótszy, przy tym rozcieńczeniu. Ale próby są zachęcające.





niedziela, 30 czerwca 2013

PARACETAMOL na polypanie F

Postanowiłem spróbować, bez jakiejkolwiek wcześniejszej próby. Mówiłem o Rodinalu, ale pisałem też o wywoływaczach z P-aminofenolem (no dobrze-wspominałem tylko). Czas najwyższy potwierdzić pisaninę.

Dlatego też nie będę poruszał tematu tzw. Pararodinalu, bo to ściema jest. Chemicznie też nie będę rozbierał na reakcję. Niech mądrzejsi to robią. Ja po prostu zrobiłem wywoływacz.
Udałem się do apteki w celu nabycia paracetamolu. Nbyłem cztery opakowania po 10 tabletek 500 mg.
W młynek udarowy to wszystko wsypałem i zmieliłem na proszek. Następnie dodałem Krecika (wodorotlenek sodu) około 40-50g - stopniowo, ale bez aktywatora z aluminium (to ważne, nie może go być!) w około 200 ml wody przegotowanej. Dałem do tego w roztworze siarczyn sodu z bromkiem potasu w proporcjach "na oko" siarczynu sodu 25-30g (na tą ilość pastylek paracetamolu), i około 5g bromku potasu. Dopełniłem wodą do 750 ml (bo taką mam butelkę). I oto wyniki na Polypanie F.









Aparacik automatyczny - Yashica MC. Ostro przewołane (bo mi się spieszyło), nie dobrałem rozcieńczenia jak potrzeba. Wydawało mi się, że jak dam mocniejsze stężenie to będzie szybciej, ale przewołało i  jeszcze emulsja zaczęła schodzić z folii. Dlatego bardziej rozcieńczać trzeba. Wywoływacz jednorazowy, robimy i do zlewu. I dziś tyle z tematu. Zauważyłem, że nikomu za pierwszym razem nie wyszło, a mnie się udało.
Ciekawe... Następny wpis o paracetamolu będzie, będą fotki na Agfie Pankine K z 1963 roku.

niedziela, 21 kwietnia 2013

RODINAL, - jaki jest?

Rodinal, wynalazek firmy Agfa (związek akcjonariuszy w celu produkowania aniliny), jeden z najstarszych wywoływaczy. Z tego też powodu ma on (znaczy Rodinal) pogmatwany życiorys i nie zawsze dobrą opinię.
Ale po kolei.
Wywoływacz wynalazł http://en.wikipedia.org/wiki/Rodinal dr Momme Andresen i opatentował 21 stycznia 1881roku. Wynalazek zakupiony przez wyżej wymieniony związek akcjonariuszy, sprzedawany przez nich pod marką Agfa jako PIERWSZY produkt (zresztą do dziś dnia). Jak wskazuje data, były to czasy DUŻYCH FORMATÓW, a do wywoływania używano np. soli żelaza i innych wynalazków. Dlatego też pokutuje opinia, że Rodinal nie nadaje się specjalnie do filmów małoobrazkowych. To z kolei spowodowane jest tym, że pierwsze filmy do aparatu Leica  czy kamer filmowych cięte były z folii na których oblew był dość gruby (sama folia była też bardzo gruba). Efekty wywoływania w Rodinalu były mizerne.

I tak parę lat, a opinia się psuła. Wtedy zaczęto eksperymentować z emulsjami do filmów małoobrazkowych o podwójnej, a nawet potrójnej warstwie emulsji o różnych czułościach. Podczas pracy nad tymi filmami małoobrazkowymi z podwójną emulsją (Perutz, Agfa, Zeiss), przyuważono, że w wyższych rozcieńczeniach wywoływacz "zwiększa" ostrość w jednej z warstw (tzw. ostrość brzegowa). To odkrycie spowodowało rozwój emulsji cienkowarstwowych. Potwierdziło się też, że wyższe rozcieńczenia Rodinalu nie powodują rozrostu ziaren redukowanego srebra. Stwierdzono, że Rodinal nadaje się idealnie do obróbki filmów czarno białych z cienką warstwą emulsji światłoczułej. Powstały receptury o nazwach Rodinal S (specjal), Rodinal N (neu), w recepturach pojawiły się rozcieńczenia aż do 1:100. Jak do tej pory (do 1944 roku), receptura wywoływacza była ściśle chroniona patentami (sam patent zawierał opis wywoływacza z para-aminofenolem, ale bez podania receptury fabrycznej!), więc sytuacja patowa dla ewentualnych naśladowców. Dopiero uwolnienie patentów po drugiej wojnie światowej spowodowało, że inne firmy zaczęły produkować ten wywoływacz. Znamienne, że numer receptury patentem chroniony nie jest, więc jeśli na końcu nazwy jest 09, oznacza to wywoływacz na podobieństwo Rodinalu - na przykład FOMADON 09). W Polsce Rodinal nazywał się (o ile się nie mylę) FOTON W-39 i oparty był na recepturze Ilińskiego, numer 39 to numer kolejny w spisie wywoływaczy fabrycznych FOTON.
Patent Rodinalu S (RODINAL Specjal z EDTA) ujawniono w 1945 roku przez Anglików, składniki podano na 640 litrów koncentratu! Tak więc, nie ma ujawnionej do dziś dnia receptury RODINALU z 1881 roku!
W tym momencie Rodinal jest produkowany przez firmę ADOX (dla Agfy pod nazwą Rodinal One Shot) pod marką ADONAL. Oryginalny Rodinal (Rodinal N) produkuje Calbe Fotochemie pod nazwą Calbe 09.
Taka jest w dużym skrócie historia tego wywoływacza, a teraz do zabawy...

Oto sklad Rodinalu S z 1945 roku (pisownia oryginalna):
Rodinal (concentrated. single solution developer) for 600 litres).
Dissolve 34 kilos of para-aminophenol in 340 litres of water. Add 558 kilos of a 30% solution of potassium sulphite at 55oC followed by 50 kilos of a 34% potash solution, then 5,52 kilos potassium Bromide in a little water, followed by 42 grms. P.1347. Filter and allow to stand 14 days.
P.1347 to EDTA, zapobiega zadymieniu negatywu z powodu zanieczyszczenia (ewentualnego) wody użytej do rozcieńczenia koncentratu.
Bardzo proszę, jak ktoś ma ochotę na cysternę rodinalu (albo trzy beczki), niech umiesza-chętnie wezmę litr...

Teraz Rodinal N (neu) - czyli AGFA/ORWO 10
chlorowodorek p-aminophenolu     20g
siarczyn sodu bezwodny              150 g
węglan potasu bezwodny              120g
woda do ogólnej objętości             3 l.

Wywoływacz p-aminophenolowy stężony na wzór Rodinalu Agfa R09
woda destylowana                        625ml
Pirosiarczyn potasu                      150g
chlorowodorek p-aminophenolu    50g
roztwór wodorotlenku potasu        20% - do rozpuszczania osadu
woda destylowana do objętości    1 litr.

Obie receptury z książki M. Ilińskiego - "Materiały Fotograficzne Czarno - Białe"
Rodinal w trzech roztworach:

Roztwór A:
siarczyn p-aminophenolu      50g
pirosiarczyn potasowy          150g
woda do objętości                 500ml

Roztwór B:
wodorotlenek sodu              100g
woda do objętości                300ml

Roztwór C:
bromek potasowy                 4,6 g
benzosulfinian sodowy         0,2g
woda do objętości                50ml

Mieszać w kolejności B+A+C+1000ml wody.
Ze względu na ułamkowe wartości, jest to zapewne receptura fabryczna.
Prawdopodobnie ORWO...

I to co powyżej to jest wszystko na temat RODINAL jako RODINAL. Jeśli ktoś mówi coś więcej-to usiłuje być bardzo "mondry". Co innego gdy mówi o wywoływaczach z p-aminophenolem, tych jest dużo.

Oto karta techniczna ADONALU (czyli Rodinalu też)-http://www.adox.de/ADOX_APH_09(E).pdf - z 2005 roku.
Karta technicznna z 2010 roku-http://www.adox.de/ADOX_ADONAL(E).pdf
Karta techniczna Rodinalu AGFA-http://adox.de/RODINAL.pdf



Czasy wywoływania popularnych filmów-http://unblinkingeye.com/Articles/Developers/Times_Rodinal/Rodinal.pdf

FOMA na swojej stronie podaje, że jej FOMADON 09 NEW jest produkowany według receptury RODINAL SPECJAL. Oto karta FOMADON 09-http://foma-cz.cs4.cstech.cz/en/film




I tyle w części pierwszej. W drugiej - jak wywoływać aby nie zepsuć negatywu.