środa, 6 stycznia 2016

Ten rok, jakże jeszcze tajemniczy...

W nowiutkim, pachnącym jeszcze niewinnością roku będę przedstawiał swoje aparaty, ewentualnie kamery (bo tak je kiedyś nazywano). Postaram się także do wakacji skonstruować aparat skrzynkowy do talbotypii. Taka jest idea na ten rok - jak będzie? Nie wiem jeszcze.

A teraz kilka smaczków, które nam umykają gdy załadujemy film, skończymy rolkę, albo otworzymy aparat.




Nalepka, którą się zużywa, zaklejając kasetę z filmem 16mm. Kodak




Naklejka końcowa slajdu typ120 ORWO.





Tutaj ciekawostka, jak wiadomo raczej nie przepłacam za aparaty. Otóż nabyłem w cenie niskiej, w dobrym stanie, ze Skoparem w Compurze - Bessę RF Voigtlandera z lat przedwojennych.
Dostępna od ręki Bessa z Helomarem kosztuje 1000 PLN, inna w stanie agonalnym (na części raczej) kosztuje "jedynie"
 400 PLN.  Chciałbym z Heliarem ? Chciałbym, ale Skopar jest bardziej analityczny, zimny. A ja tak lubię.



TROCHĘ NI W PIĘĆ - NI W DZIESIĘĆ.
WYWOŁYWANIE FORSOWNE W RODINALU.
JAKO UZUPEŁNIENIE DO POSTA O RODINALU.

Autor tabelki: Wojciech Tuszko

(prawdopodobnie pochodzi z artykułu w Foto Kurierze)






A tutaj druga niespodzianka. Tak wygląda kartonowa wkładka do wnętrza aparatu, zasłaniała migawkę informując przy okazji jak założyć pierwszy film. Kupiłem lekko zarysowanego Pentaxa MZ-M, okazało się, że był leżakiem magazynowym, jestem jego pierwszym właścicielem. Według dużej liczby "znawców tematu" Pentax MZ-M jest najbardziej udaną lustrzanką manualną lat dziewięćdziesiątych. Ja się z tym zgadzam.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz