niedziela, 5 maja 2013

SPRZĘT (i kolekcja jednocześnie).

Po pierwsze i najważniejsze:
PENTAX.
A to dlatego, że: najlepiej przemyślane, przyjazne, niezawodne, od zawsze do dziś da się zastosować.
Świetna optyka, firmowa i niezależnych producentów. Nawet radziecka i rosyjska, chińska, koreańska, niemiecka. Jaką tylko można sobie wyobrazić. Choćby MAKINON z zieloną optyką. Jak ktoś sobie zamarzy, to podepnie to do najnowszego K5II. A obiektyw ma 50 lat. A niech ktoś spróbuje założyć obiektyw nikona sprzed 50 lat do najnowszego body nikona. Się nie da. A to, że do pentax'a się da świadczy o szacunku dla użytkownika całego systemu. A ja to lubię, czuję, że jestem przez firmę Pentax po prostu szanowany.

Następna sprawa - inni producenci stosujący system pentax'a. Choćby CHINON ze swoim Memotronem CE. Bajeczny aparat (prosty i skuteczny) jeszcze z czasów gwintu M42, przystosowany do bagnetu.
Tani i niezawodny. Do tego świetna optyka. Osprzęt jak dla profesjonalisty (choć z plastyku).
Albo RICOH (który wchłonął nie tak dawno temu firmę Pentax), ze swoim XR2s. Bajka sprzęt jeszcze z lat siedemdziesiątych. Prosty i niezawodny.

I tak używam dwóch Pentaxów MX, jednego K1000, dwóch SuperProgram, M-ZM, Ricoh XR2s, Trzy CHINONY. Są jeszcze gadżety w typie Zorki 3M, Czajka II, Olympus Pen, Yashica 17 Half (te ostatnie
to pół format).Jest jedna Cosina - ale nie działa.

Dochodzą do tego kamery w średnim formacie: Dwie Ercony (jedynka i dwójka), Franka Solida, Precisa Beier'a, Voigtlander Bessa. Są aparaty na format miniaturowy Yashica EE i Minolta MG-s, jest KIEV 30...

Jest czym fotografować. Wywołuję w radzieckich koreksach, bo są wygodne i niezawodne. Na szybko mały format wołam w Rondinax'ie Agfy. Skanuję prostą Minoltą, albo zwykłym HP 7400c z przystawką do slajdów lub skanerem ze "spożywczego sklepu". Wywoływacz jaki popadnie, albo wynalazkowy Rodinal, Coffenol...

Z założenia nie mają to być super-hiper zdjęcia (chodzi o techniczną stronę), bo to się nie da uzyskać.
Używam do wykonywania zdjęć bardzo dziwnych materiałów (kinoplienki, papiery oscylograficzne, mikraty itp.), a to wyklucza wątpliwe "mistrzowstwo". Moje zdjęcia są jakie są (czarno-białe) - i tak ma być!
Tym blogiem chcę udowodnić, że jak się człowiek postara, to może sobie pofotografować jeszcze długie lata na srebrze, i to tanio. Jest tylko jeden warunek - zamiast ciemni trzeba pokochać skaner i drukarkę atramentową z systemem CISS. Efekty są i satysfakcja jest. A o to chodzi właśnie. No i wybrzydzać w dzisiejszych czasach nie wypada, po prostu.

Żeby tak nie kończyć, że tak bardzo zacofany jestem i wsteczny bardzo. Kupuję niedługo Pentaxa (no bo nie można inaczej) K5II. Czyli dopadł mnie duch czasu...

Parę fot z internetu, niestety autorów nie znam, ale dziękuję z góry, a zdjęcia ściągnąłem 12 lat temu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz